Dzisiaj pewna Pani Redaktor (nie pamiętam z której stacji radiowej) cieszyła się z najnowszych wyników badań opinii publicznej w Polsce, według których nie uważamy już, że sukces można odnieść dzięki tzw. „znajomościom”. Natomiast na drugim miejscu jako czynnik sprzyjający sukcesowi jest podobno „szczęście”, a na czwartym „wykształcenie”.

sukcesNie wiem co w tym takiego dobrego. Przecież na zachodnim świecie sukces dzięki znaniu odpowiednich osób to całkiem normalna rzecz i są nawet organizacje, które pomagają poznawać wartościowe osoby, np. BNI. Pozostaje mi mieć nadzieję, że ankietowani mają na myśli jedynie tzw. kumoterstwo. Przecież rozwój każdego biznesu czy organizacji opiera się na zaufaniu, a to buduje się właśnie między ludżmi, którzy się wzajemnie znają.

Podobnie nieracjonalne jest uznawanie „szczęścia” jako czynnika sukcesotwórczego. Przede wszystkim mylone jest ono z poczuciem szczęścia, które może wystąpić przecież dopiero w wyniku odniesienia sukcesu (z wyjątkiem ludzi, którzy są szczęśliwi bez powodu :D).

Dobrym sygnałem natomiast jest, że wykształcenie przestaje być postrzegane jako gwarant sukcesu. Nie od dziś wiadomo, że bardzo dużo bezrobotnych posiada wyższe wykształcenie, co wyraźnie wskazuje na to iż nie jest ono wystarczające, by chociaż mieć zwykłą pracę.

Smutne jest natomiast to, że Polacy uważają, iż do sukcesu można dojść „ciężką pracą” (pierwsze miejsce). A może byłoby lepiej – wytrwałą i sprytną? Jak Ty uważasz?

Ilustracja: sxc.hu