
We have a mouse in the house! :D Not under the floor but in jar :). A little gray mouse, very nice. I’m happy to care about she :).
O ile dobrze znam gramatykę angielską ;) (poproszę o komentarz) to napisałem:
Mamy mysz w domu! :D Nie pod podłogą, ale w słoiku. Małą szarą mysz, bardzo sympatyczną. Jestem szczęśliwy, że moge się nią opiekować :).
Tak! Mamy myszkę, którą od wczoraj się opiekuję. Dwa dni temu miałem sen (zobacz, co mi się śniło). Wczoraj, gdy byliśmy u rodziny Kariny, pochwalili nam się, że złapali myszkę, która dostała się do ich domu z dworu. Podobno wyjątkowo dużo myszy w tym roku wchodzi do ludzkich domostw w ich dzielnicy. Dziś w telewizji zapowiedziano, że zima będzie śnieżna i mroźna. Już od wczoraj o tym wiem :D – od myszy.
Ale wracając do naszej małej podopiecznej :) … jeszcze nie nadaliśmy jej imienia, więc na razie będę o niej pisał Edek (nie znamy nawet płci, ale to nieistotne; tak nazwała ją J.). Więc Edek ma kilka cm długości (jest bardzo małą lub młodą myszką), szare futerko i delikatny długi ogonek.
Został złapany w domu i wsadzony do dużego słoika wypełnionego zmiętoszonymi kawałkami papieru toaletowego kilka dni temu. Pokrywka słoika została podziurawiona solidnie, więc Edek ma dostęp do powietrza. Podobno też podawano mu wodę przez te dziurki. Gdy to powiedziano, przypomniałem sobie mój sen. Zastanowiłem się, czy przez te małe dziurki mysz mogła napić się tyle ile potrzebowała. Przygoda ze snu sugerowała mi, że mysz mogła być spragniona bardziej niż spodziewali się jej opiekunowie. Postanowiłem sprawdzić i napoić ją. Wziąłem łyżeczkę wody i wraz z M. odkręciliśmy pokrywkę i wlaliśmy wodę. Myszka rzuciła się do picia, a ja do kranu po kolejną porcję wody! Wlałem jej trzy łyżeczki wody – wypiła wszystko (z wyjątkiem tego, co wsiąkło w papier toaletowy).
Miałem teraz nowy problem – czy myszy zapleśnieje ten papier, jeśli go zostawię w słoiku? Nie chciałem jej na to narażać, więc poprosiłem L. o zmianę papieru, ale ona wolała bawić się z małym kotkiem, niż pomóc myszy. Upierałem się, ale nikt nie przejmował się myszką. W końcu mój upór przyniósł taki efekt, że dali mi słoik z nią i … teraz jest z nami w domu :). Co jakiś czas będę więc o niej pisał w blogu.
Jestem szczęśliwy, że mogę się nią opiekować przez tydzień… a może dłużej :).
Miałeś kiedyś mysz w domu?