W ostatnich dniach intensywnie pracowałem z Kariną nad spisaniem wizji naszej firmy. Podzieliliśmy tę wizję na kilka etapów i wyszła nam wizja na najbliższy rok, na rok później (czyli za dwa lata) oraz taka bardzo odległa (za 8-10 lat). Może z tymi 8-10 lat przesadziliśmy, ale będziemy to zmieniać w miarę jak realizacja będzie szła coraz lepiej. Ta najbardziej odległa jest bowiem bardzo ambitna (nawet jak na nas :D) i potrzeba będzie się naprawdę napracować, żeby ją zrealizować.
Zgodnie z kursem w Klubie Przedsiębiorcy to dopiero dobry początek, ale i podstawa do sukcesu. Łatwiej bowiem dążyć do określonego, nawet bardzo odległego celu, niż żyć z dnia na dzień. Trzeba codziennie pytać siebie – czy to co robię zbliża mnie do celu, czy tylko jest dryfowaniem po morzu niepewności i mglistej przyszłości?
Czuję się trochę jak marynarz, który po miesiącach dryfowania znalazł w rupieciach na swojej łajbie zapomniany kompas i stwierdził, że działa i teraz może odnaleźć drogę do celu :).
Życzę tego wszystkim ludziom sukcesu, którzy błądzili we mgle niewiedzy. Zapalam latarnię wiedzy dla nich :).